Kolarze przejechali przez Chorzów
2015-08-05
Kolarze zaprezentowali się na dwudziestu ulicach naszego miasta. Dopingowały ich tłumy fanów. W strefie kibica – na Placu Powstańców Śląskich – przygotowano dla nich specjalne atrakcje.
Niegdyś amatorski wyścig Dookoła Polski, będący w cieniu Wyścigu Pokoju. Od 1993 r. impreza w pełni zawodowa, z roku na rok zyskująca na znaczeniu. Od 2011 r. zaliczana do cyklu UCI World Tour, czyli – stosując futbolowe porównanie – kolarskiej Ligi Mistrzów. Tour de Pologne to obecnie marka sama w sobie. Wyścig, w którym chcą rywalizować najlepsze grupy na świecie. Znakomita promocja kolarstwa i Polski. We wtorek, 4 sierpnia (podczas 3. etapu tegorocznej imprezy – z Zawiercia do Katowic), mieliśmy okazję poczuć dreszczyk emocji w Chorzowie.
Nasze miasto gościło uczestników tego wyścigu przed II wojną światową, a także w latach 50-tych ubiegłego wieku. Po ponad 50 latach przerwy Tour powrócił do Chorzowa. W bardzo prestiżowej obsadzie – m.in. z mistrzem świata Michałem Kwiatkowskim.
– Inne miasta aglomeracji śląskiej widniały na mapie Tour de Pologne od kilku lat, my byliśmy do tej pory "białą plamą". W tym roku udało się to jednak zmienić i mam nadzieję, że ten wyścig na dłużej pozostanie u nas – powiedział nam Rafał Zaremba, dyrektor Wydziału Kultury, Sportu i Rekreacji Urzędu Miasta.
Kolarze przejechali przez 20 chorzowskich ulic – od Michałkowickiej, poprzez m.in. Legnicką, Stabika, Krzyżową, Styczyńskiego, Filarową, Katowicką, Gałeczki, Kościuszki, aż po Siemianowicką. Na ul. Krakusa – przy Placu Powstańców Śląskich – usytuowana została Lotna Premia Lotto, na której stawką były punkty w klasyfikacji na najaktywniejszego kolarza (a także sekundowe bonifikaty).
– Jadą już? – co chwilę dopytywali się co bardziej niecierpliwi kibice, którzy po godzinie 16.00 zajęli miejsca po obu stronach ulicy Krakusa, w pobliżu lotnej premii. Wiadomo było, że na czele znajduje się 6-osobowa grupa z trzema polskimi kolarzami.
Najpierw jednak na premii pojawił się Czesław Lang, dyrektor generalny Tour de Pologne, który podziękował kibicom za przybycie. O odpowiednią oprawę zadbała kolumna reklamowa wyścigu. Z kilkunastu pojazdów wysiadły hostessy, które rozdały fanom m.in. chorągiewki i parasolki z logo sponsorów imprezy. Wreszcie – krótko przed 17 – na ul. Krakusa pokazali się główni bohaterowie.
Na lotnym finiszu najszybszy – ku uciesze publiczności – okazał się Marcin Białobłocki (Reprezentacja Polski), aktualny mistrz kraju w jeździe indywidualnej na czas. Drugi był Niemiec Marcus Burghardt, a trzeci Kamil Gradek (Repr. Polski).
Tymczasem w strefie kibica – na Placu Powstańców Śląskich – odbywały się imprezy towarzyszące. W miasteczku rowerowym policjanci instruowali najmłodszych, jak bezpiecznie zachowywać się na drodze. Eksperci z firmy Decathlon służyli radą w kwestiach technicznych – m.in. dotyczących serwisowania rowerów.
Jednym z zaproszonych gości był Grzegorz Weglenda, syn byłego kolarza chorzowskiego Ruchu Wilhelma Weglendy. Ten ostatni w 1948 r. zajął 9. miejsce w Tour de Pologne, a wraz z kolegami spod znaku "eRki" – Walerianem Paprockim i Robertem Nowoczkiem – triumfował w klasyfikacji drużynowej. Pan Grzegorz również poświęcił się kolarstwu, był trenerem, szkolił m.in. syna Arkadiusza. W strefie kibica można było zobaczyć zdjęcia z archiwum rodziny Weglendów.
Dużym powodzeniem cieszył się konkurs, w którym trzeba było się wykazać silnymi nogami. Każdy mógł sprawdzić się na rowerku stacjonarnym – na dystansie 1 kilometra. Nagrodami były dwa rowery – jeden dla najszybszego zawodnika, drugi dla osoby wylosowanej spośród wszystkich uczestników.
Trzeci rower powędrował do zwycięzcy konkursu na najbardziej oryginalne przebranie. Wyróżnienia otrzymali m.in. mały kolarz, dwie dziewczynki (jedna w przebraniu bajkowym, druga w barwach narodowych) i pan Henryk, który dopingował kolarzy z dużym dzwonkiem.
Silną reprezentację wystawiło Gimnazjum nr 4 w Chorzowie, które także zasłużyło na wyróżnienie. Nauczyciele, uczniowie i rodzice – pod dowództwem dyrektora Krzysztofa Pikuli – wyróżniali się żółtymi koszulkami i dużymi flagami.
Konkurs wygrał zaś Flash Chorzowski. Kto to taki? To umięśniony superbohater, który od pewnego czasu działa – wraz ze stowarzyszeniem Nowoczesny Chorzów – na terenie naszego miasta, a jego misją jest pomaganie innym. Flash po otrzymaniu roweru ogłosił, że przekazuje go na rzecz autystycznego chłopca, 10-letniego Krzysia.
Końcówkę etapu kibice mogli śledzić na telebimie. Co działo się na trasie? Z Chorzowa kolarze udali się do Siemianowic (tam również ścigali się na lotnej premii), a następnie do Katowic, gdzie mieli do pokonania cztery pętle. Na samotną szarżę zdecydował się wspomniany Białobłocki. Wjeżdżając na ostatnie okrążenie, miał 50 s przewagi.
Peleton jednak – na 4 km przed metą – "skasował" ten atak. Na wysokości Spodka finiszowała cała grupa. Wielki apetyt na wygraną miał lider Marcel Kittel, ale ponownie – podobnie jak w poniedziałek, w Dąbrowie Górniczej – najlepszy okazał się Matteo Pelucchi, włoski kolarz z grupy IAM Cycling. Drugie miejsce zajął inny Włoch Giacomo Nizzolo (Trek Factory Racing), a trzeci był Belg Tom Van Asbroeck (LottoNL-Jumbo). Ósmy finiszował Paweł Franczak z Reprezentacji Polski.
Tekst za Chorzowianin.pl , który jest partnerem regionalnym 72. Tour de Pologne.









