Szkoda punktów
2015-02-16
Szczypiornistki z Chorzowa liczyły na podtrzymanie dobrej passy na własnym boisku. Ostatnio pokonały w hali MORiS Piotrcovię i KPR Jelenia Góra. Z Energą AZS-em Koszalin wygrać się jednak nie udało.
Faworytem spotkania były przyjezdne, czwarty w tabeli PGNiG Superligi. Do Chorzowa Energa AZS przyjechała jednak w ledwie dziewięcioosobowym składzie (w tym dwie bramkarki).
– Mało? Od początku sezonu jest nas tylko jedenaście. Asia Załoga jest w ciąży, a Sara Garović pojechała do Serbii na wesele – tłumaczyła Aleksandra Kobyłecka, rozgrywająca drużyny z Koszalina.
Można było się zastanawiać, jak koszalinianki wytrzymają trudy tego spotkania. Wytrzymały bez problemu.
Ruch w 10. minucie – po rzucie Katarzyny Masłowskiej – prowadził 6:4, później jednak częściej trafiały rywalki. Chorzowianki zaś – nie po raz pierwszy w tym sezonie – miały duże problemy przy rzutach karnych. Nie trafiały: Marlena Lesik, Zuzanna Ważna, a także Masłowska. Drużyna z Koszalina stopniowo powiększała przewagę. Po 30 minutach prowadziła różnicą sześciu goli. Trener Marcin Księżyk często zmieniał skład. – Starałem się rotować. Jakby wyglądało to dobrze, to zmian byłoby mniej. A wyglądało to strasznie, z każdej strony – przyznał ze smutkiem szkoleniowiec z Chorzowa.
Dał on szansę gry wszystkim 15 zawodniczkom, które znalazły się w protokole. Także Oktawii Płomińskiej. 17-latka – córka byłej zawodniczki, a obecnie trenerki Agnieszki Płomińskiej – debiutowała w pierwszej drużynie Ruchu.
Przewaga drużyny Edwarda Jankowskiego wynosiła w pewnym momencie aż 10 goli (15:25). Dopiero w końcówce "Niebieskie" podgoniły, jednak nie zdołały się zbliżyć do Energi AZS-u na mniej niż cztery trafienia. Niestety zmarnowały jeszcze dwa rzuty karne (Lesik, Ważna). Gdyby tak nie było w sumie aż pięciu pomyłek, wynik mógł być inny…
– Widocznie w dziewięć też można zagrać wspaniałe spotkanie. Wydaje mi się, że każda z nas mogłaby zagrać jeszcze jeden mecz. Jesteśmy niesamowicie przygotowane kondycyjnie i siłowo, tu zasługa naszego trenera – podkreślała Aleksandra Kobyłecka.
Rozgrywająca Energi AZS-u zwróciła uwagę na fakt, że w piłce ręcznej ilość nie zawsze przechodzi w jakość. Mało zawodniczek w składzie wcale nie musi stanowić problemu.
– Mamy fajną ekipę, nie musimy się kłócić. Tutaj w Chorzowie dziewczyn jest chyba osiemnaście (w protokole 15 – przyp. red.), ale biedne nie mogły się dogadać. Im mniej kobiet, tym lepiej – mówiła Kobyłecka.
Z jej słowami zgodziła się najskuteczniejsza w Ruchu Marlena Lesik (aż 13 goli). – Czasami lepiej mieć 8-9 zawodniczek, które potrafią ze sobą zagrać, niż 17, które nie potrafią się ze sobą dogadać – przyznała. – Pierwszą połowę przespałyśmy, obrona była katastrofalna. Jak się popełnia ponad 20 błędów, to nie można meczu wygrać. Nie mam pojęcia, co się stało – dodała rozgrywająca Ruchu.
Po tej porażce chorzowiankom przyjdzie bronić siódmej pozycji przed fazą play off. Do zakończenia rundy zasadniczej pozostały bowiem cztery mecze, a strata do szóstej w tabeli Pogoni Baltiki Szczecin wynosi aż pięć punktów.
18. kolejka PGNiG Superligi
KPR Ruch – Energa AZS Koszalin 28:32 (12:18)
KPR Ruch: Ciesiółka, Montowska – Pieniowska 3, Jasinowska, Piotrkowska, Lesik 13, A. Drażyk, Migała 1, Krzymińska, Masłowska 2, Doktorczyk, Sucheta, Rodak 2, Belmas 4, Ważna 3.
Energa AZS: Kowalczyk, Prudzienica – Kalska 9, Kobyłecka 7, Muchocka 4, Chmiel 1, Błaszczyk 2, Manoila 3, Matuszczyk 6.
Tekst na podstawie: www.chorzowianin.pl





