Cenny punkt
2014-11-20
Piłkarki ręczne Ruchu remisowo zakończyły pierwszą rundę sezonu 2014/15. 11 punktów zdobytych w 11 spotkaniach daje im dobre 7 miejsce w tabeli Superligi.
Tak dramatycznego spotkania w tym sezonie w hali MORiS jeszcze nie było. Piłkarki KPR Ruch zremisowały z wicemistrzem Polski Zagłębiem Lubin 30:30 (14:15). W Ruchu zabrakło ÂŻanety Suchety, która przeszła zabieg czyszczenia kolana (będzie gotowa do gry w styczniu), a także przebywającej na zwolnieniu lekarskim Katarzyny Sadowskiej. Cały mecz na ławce spędziły Małgorzata Krzymińska i Karolina Jasinowska. Z kolei w zespole z Lubina na boisko powróciła kontuzjowana w ostatnich tygodniach Karolina Semeniuk-Olchawa. Mecz prowadziła dwójka sędziowska z Hiszpanii: Carlos Luque Cabrejas i Ignacio Pascal Sanchez, którzy szybko utemperowali zapędy zawodniczek do przekraczania przepisów. Już w pierwszym kwadransie lubinianki złapały trzy dwuminutowe kary. Ruch od stanu 5:6 rzucił trzy gole z rzędu (Wiktoria Belmas, Agnieszka Piotrkowska, Marlena Lesik), a później – prawie do samego końca pierwszej połowy – utrzymywał minimalne, jednobramkowe prowadzenie. Prawie, bo po celnych rzutach Kai Załęcznej i Joanny Obrusiewicz zrobiło się 14:15. W ostatniej akcji przed przerwą mieliśmy kontrowersję. Zuzanna Ważna ulokowała piłkę w siatce, jednak arbitrzy z Hiszpanii uznali, że odbyło się to już po syrenie. Po zmianie stron nadal oglądaliśmy wymianę ciosów. W 35. minucie przed Ruchem otworzyła się szansa, bo aż dwie rywalki dostały karę dwóch minut. Aż prosiło się, by w tym momencie odskoczyć, ale chorzowianki zaspały w obronie, co wykorzystała Agnieszka Jochymek (17:18). Później jednak, dzięki znakomitym akcjom Moniki Migały, Piotrkowskiej, Lesik i Joanny Rodak "Niebieskie" odskoczyły na 23:20. Niesione dopingiem publiczności zdobywały kolejne bramki. Po akcji Migały w 48. minucie było już 26:21! Trenerka gości Bożena Karkut poprosiła o przerwę. Wydawało się, że to był kluczowy fragment spotkania i że "Miedziowe" już się nie podniosą. Ale Zagłębie to zbyt doświadczony i klasowy zespół, by się poddawać. W 53. min przewaga chorzowianek stopniała do zaledwie jednej bramki (27:26). Wówczas jednak błysnęły obie skrzydłowe – Migała i Rodak (29:26). Wicemistrzynie Polski – dzięki świetnie dysponowanej Sanji Premović – szybko odpowiedziały (30:29). A na dwie minuty przed końcem Joanna Obrusiewicz wyrównała (30:30). W kolejnej akcji "Niebieskie" oszukały obronę rywalek, na środek zbiegła Rodak, miała przed sobą tylko bramkarkę lubinianek, ale… ten pojedynek przegrała. Zagłębie w ostatniej minucie długo rozgrywało akcję, lecz rzut – na szczęście dla Ruchu – był niecelny. Gospodyniom pozostało ok. 10-15 s na przechylenie szali na swoją korzyść, nie zdołały jednak oddać rzutu. Przyjezdne sprytnie przerywały akcje i wynik nie uległ już zmianie. Po końcowej syrenie zapanowała radość ze zdobytego punktu z wyżej notowanym rywalem, ale była także nutka niedosytu. Najmocniej przeżywała to Rodak, która uroniła wiele łez, nim koleżanki zdołały ją pocieszyć. – Na Asi nie wolno wieszać psów za tę zmarnowaną okazję w końcówce. Wcześniej rzuciła kilka bramek w bardzo trudnych sytuacjach – podkreślał trener Marcin Księżyk.
Teraz w rozgrywkach nastąpi 1,5-miesięczna przerwa (z uwagi na występ reprezentacji na mistrzostwach Europy). Ruch – obecnie na 7. miejscu – powróci do ligowych zmagań w pierwszy weekend stycznia (mecz u siebie z Pogonią Szczecin). – Mamy po I rundzie 11 punktów, w poprzednim sezonie o takim wyniku mogłyśmy tylko pomarzyć – przyznała Marlena Lesik, rozgrywająca "Niebieskich".
KPR Ruch Chorzów – KGHM Metraco Zagłębie Lubin 30:30 (14:15)
KPR Ruch: Ciesiółka, Montowska – Pieniowska 1, Piotrkowska 6, Lesik 5, Migała 6, Masłowska, Rodak 5, Belmas 6, Ważna 1.
tekst za www.chorzowianin.pl

fot. Adrian Ślązok





